Czyli co zrobić jak dezaktywuje się Instagrama :)

Dzielenie się

Gdzie to wszystko wrzucać?

Co zrobić, jak się chce wrzucić do internetu fotkę, ale (może tylko chwilowo) nie ma się konta na Instagramie, a z Facebooka się i tak nie korzysta? Można napisać swoją stronę na zaparkowanej od kilku lat domenie, na której nic się nie dzieje, z miejscem na wybrane zdjęcia i pisanie bloga jak w 2008 roku.

Wszystko to przez niewygodne pytanie, które wpadło mi do głowy: czy robienie zdjęć, jeżeli nie mogę się nimi na bieżąco podzielić, daje mi taką samą radość? Robię ostatnio więcej kreatywnych rzeczy, szczególnie jeśli chodzi o zapisywanie wspomnień, zbieranie pamiątek, drukowanie zdjęć, ale to wszystko tylko dla siebie i do szuflady. Cieszy mnie to, dużo łatwiej i milej mi się wraca do momentów utrwalonych na papierze, ale czasem czegoś brakuje. Lajków.

Jeśli coś sprawiło mi radość, albo z czegoś jestem dumna, to miło się tym czymś pochwalić. W dodatku, jeśli chodzi o social media, zawsze można sobie coś budować, czy to rozpoznawalność, czy jakąś grupę osób o podobnych zainteresowaniach. Nawet można potem na tym zarabiać. A jeśli to co robię jest prawdziwe i nieudawane, czy to jest złe?. Z drugiej strony wrzucanie storek na Insta to niespecjanie dzielenie się momentami dumy i SZTUKĄ, i inspirowanie ludzi, tylko po prostu miło mieć połechtane ego jak ktoś trochę pozazdrości widoczków. Dodatkowo czasem jeszcze jest ta wyższość, że nie siedzi się w chacie na kanapie i dłubie w nosie, tylko jednak coś się robi.

Czy bardziej zależy mi na chwaleniu się swoim życiem, czy bardziej na pokazaniu po prostu rzeczy, które robię i które czasem mi “wyjdą”? Czy mówienie sobie, że to próba inspirowania innych to nie jest tylko wymówka, żeby patrzeć na serduszka? I czy to, że jest ich mało sprawia, że to, co robię, ma mniejszą wartość?

Noto-Malena

If you want to be a writer, write.

Trzeba po prostu zdecydować i coś zacząć robić. Cel: Strona internetowa, dodawanie wybranych zdjęć i…

ups, ciężko mi wybrać zdjęcia, które mogą być obiektywnie intresujące. Większość moich zdjęć podoba mi się głównie z sentymentu, bo są w miejscach, które łatwo mi przywołać, kiedy na nie spojrzę. Oglądam zdjęcie czterech dziewczynek w strojach komunijnych w centrum Taorminy i trafiają do mnie wspomnienia dźwięków, zapachów, tego jaka byłam wtedy zmęczona po całym dniu na słońcu. Nic z tego nie czujecie Wy. Pokazując moje zdjęcia na Instagramie, na którym oglądają je tylko moi znajomi, czuję, że rozumieją trochę, co chcę przekazać, szczególnie, jeżeli umieszczę je w kontekście - wiadomo, że jestem we Włoszech, wiadomo, że wakacje, wiadomo, że na relacji wcześniej była plaża, w dodatku można wkleić pinezkę z konkretną lokalizacją.

Tutaj zdjęcia są gołe. Przez to mam wrażenie, że muszą być lepsze (?) Opowiadać coś więcej same z siebie, bez całej tej dodatkowej historii związanej z miejscem, bez żadnego dodatkowego opisu, bez muzyczki, która robi nastrój. Zainteresowanie tym kogoś obcego wydaje mi się trochę karkołomne i mało możliwe. Nie umiałam nic wybrać, wszystkie zdjęcia nagle wydały mi się bez sensu i po prostu nieciekawe. Oprócz kotków, kotki zawsze spoko.

Ragusa

Za duża rozkmina

TLDR: Zrobiłam stronę, wrzuciłam parę zdjęć i zamierzam tu czasem coś napisać. Do zoba!

Na zdjęciach Noto, Ragusa i Taormina na Sycylii, 2023